Śnieżna ściana

Korytarz nie miał końca. Czuł się tak jakby wpadł w temple, która z oczywistych przyczyn się nie kończy. Żeby potwierdzić jego myśli wyciągnął broń i zaznaczył na podłodze znak w kształcie trójkąta z dwoma łączącymi się paskami. Kiedyś gdy był młodszy zainteresował go stary amulet z owym znakiem. Ciekawość nie znała granic więc zapytał się sprzedawcy co oznacza owy symbol. Zostało mu powiedziane, że ten symbol oznacza miłość, uczucie którego nie znał i nie wiedział czy chciałby poznać. Ale myśląc o tym teraz, postanowił walczyć o swoją miłość. Ruszając się powoli przed siebie by przypadkiem nie ominąć znaku, jeśli jego hipoteza się potwierdzi, nadal nie widział czegoś, co dałoby mu nadzieję. Po kilku minutach dalszej wędrówki Tristan zaskoczył się. Patrząc daleko do przodu zauważył coś, w co nie mógł uwierzyć. Jasne światło było widoczne przybierając co jakiś czas lekko pomarańczową farbę.
- Czy to już koniec wyprawy? Pomyślał i szedł coraz szybciej.
- To była cała droga do Ognia? Te zdanie powiedział już na głos. Biegł. Tym był bliżej celu, tym wyraźniej się uśmiechał. Dobiegając do końca jego uśmiech był bardzo wyraźny. Lecz nie był to radosny uśmiech, był to raczej uśmiech bezradnej osoby. To co zobaczył sprawiło że osłupiał. Znał to miejsce tylko z literatury naukowej. Znalazł się w Lesie Widmo.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Opowieść i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>