Rozdział drugi: Las Widmo

Rozdział drugi: Las Widmo

Książki opisywały że na świecie istnieją dwa takie lasy. Jeden na drugiej stronie kuli ziemskiej a drugi został rysunkowo przedstawiony na piramidach nieopodal Metropolii. Według zaufanych Tristanowi źródeł wiedzy w lesie można spotkać duchy istot, które odeszły ze świata nie jako człowiek, tylko jako monstrum. Las posiadał specjalne właściwości. Pobyt w tym miejscu był dla okaleczonych dusz szansą na znalezienie zbawienia. Owy las był zamieszkany też przez stwory zwanych plemieniem Gambitów. Były to stwory średniego wzrostu o wyglądzie przypominającym człowieka, lecz można było zauważyć u nich oznaki różnych zwierząt. Według poradnika nieznanego autora Gambity to złośliwe istoty, które nie poszydzą sobie manipulowaniem innymi gatunkami żyjącymi na świecie. Stwory te mogą także zmieniać swój wygląd w osobę, która najczęściej pojawia się w myślach napotkanego przez nich osobnika. Na szczęście Tristana, żadnego tutaj jeszcze nie zauważył, chociaż czuł że nie jest tutaj sam, choć jeszcze nie postawił swojej nogi na prawie że czarnej glebie otoczonej przez wysokie iglaste drzewa. Cały las otaczała niska mgła. Ruszył do przodu. Z daleka omijał skaleczone duszę. Słuchając co jakiś czas dziwnych nadchodzących odgłosów, czując że ktoś znajduje się z pobliżu usłyszał przerażający głos. Ktokolwiek to był, wołał o pomoc. Tristan instyktownie ruszył w kierunku wołania. Przy jednym z drzew leżały wyłącznie ludzkie kości. Wołanie nagle ucichnęło. Podszedł do kości bliżej. Nie znalazł tam nic interesującego. Odwrócił się i szedł dalej przed siebie.
– Gdzieś musi być przecież wyjście. Powiedział. Nagle usłyszał znowu też przerażający głos. Lecz on nie wołał o pomoc.
– Wyjście jest tylko jedno.
Te zdanie go i przeraziło i zszokowało. Odwrócił się ponownie w kierunku kości, lecz żadnych kości już tam nie było. Stał ostrożnie w jednym miejscu ale już nic się nie wydarzyło, pomijając zjawy błąkające się po lesie. Od czasu do czasu idąc dalej w nieznane tereny patrzył się uważnie na drzewa szukając tajemniczo zaginionych kości. Zastanawiało go co to mogło być. Po kilku godzinach przebijając się w mgle przez las Tristan postanowił poszukać miejsca w którym mógłby wypocząć. Na drodze od czasu do czasu napotykał niskie posągi o dziwnych kształtach. Uznał że zdrzemnie się w pobliżu pierwszego lepszego posagu, bo z niewiadomych powodów żadna dusza nie szybowała w otoczeniu wyrzeźbionych przez inne istoty posągów. Trzydzieści stóp dalej zauważył taką rzeźbę i natychmiast ruszył w jej kierunku. Na posagu widniał znak. Bardzo dobrze mu znany znak przedstawiający trójkąt połączony z liniami. Jedną tuż nad a drugą jeszcze wyżej. Spojrzawszy na niebo zobaczył że zbliża się mrok, więc oddalił swoje przemyślenia związane z symbolem miłości na później. Położył się z krzakach blisko posągu, tak żeby w razie nieoczekiwanego towarzystwa nikt go nie zauważył.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Opowieść i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>